Uwaga, uwaga, Grey's Anatomy, 15 sezon, wraca we wrześniu (premiera dokładnie 27.09). Zanim się doczekamy, powspominajmy trochę. Pamiętacie Dereka, Chrstinę, Marka Sloana, Izzie, Goerge'a, Lexie Grey? A pamiętacie Callie, Prestona, Addison? Dzisiaj video o przyczynach ich odejścia i ich dalszych losach. No i mam dla was smutną wiadomość, do tej listy będzie trzeba dopisać Arizonę i April... It sucks, no nie?
wtorek, 4 września 2018
sobota, 1 września 2018
Pierwszy września - koniec wakacji, czas pomyśleć o nauce języka, ale... znowu?
Początek września nierozerwalnie łączy się z początkiem roku szkolnego. Nawet jeśli szkołę porzuciliśmy dawno temu, data pierwszy września jakoś tak sprawia, że myślimy ponownie o nauce, w tym o nauce języka. Co prawda, początek roku w szkołach językowych to dopiero październik, ale najbliższe tygodnie zapewne będą dla wielu z was momentem wyboru szkoły, formy nauki (może lekcje), albo okresem zmagania z własną motywacją, żeby nareszcie wziąć się za coś, co jest waszym skrywanym kompleksem. Tym wszystkim, którzy myślą o nauce języka, polecam moje posty dotyczące szkół językowych i wyboru lektora, w których odsłaniam trochę zakulisowej wiedzy o tym, jak działa jedno i drugie, i co należy wiedzieć na wstępie.
Szkoły językowe:
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/11/szkoy-jezykowe-czesc-1-lektorzy.html
Szkoły językowe:
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/11/szkoy-jezykowe-czesc-1-lektorzy.html
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/12/szkoy-jezykowe-czesc-2-grupa.html
Lekcje prywatne:
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/12/jak-wybrac-lektora.html
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/12/wybor-lektora-grupy-skype-czestotliwosc.html
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/12/wybor-lektora-czesc-3.html
http://agnielskiagnieszki.blogspot.com/2017/12/wybor-lektora-czesc-3.html
Dzisiaj jednak nie o tym. Dzisiaj o tym, dlaczego tak wiele osób zniechęca się do nauki, bo nie widzi efektów. Znacie to na pewno sami: angielski w szkole i na studiach jakoś nie zostawił was ze znajomością języka, tak samo jak i kolejne próby podejmowane w szkołach językowych, łącznie z metodą Callana i może nawet lekcje prywatne okazały się rozczarowujące. Tyle czasu i kasy, a ja dalej nie mówię...
Wtedy szukacie wyjaśnień. Oczywiście źli nauczyciele, beznadziejne kursy, książki przeładowane gramatyką, tematy nie takie... Inni skłonni widzieć problem w sobie i fiksują się na przeświadczeniu, że nie mają zdolności, że to nie dla nich, że języka się nigdy nie nauczą.
Owszem, nie neguję, że złe doświadczenia mogą być frustrujące, ale tak poza tym, mam dla was niewygodną prawdę: nie ma efektów bez ciężkiej pracy.
Bardzo wiele osób, z którymi miałam kontakt, oczekuje, że przychodzenie na lekcje albo na kurs dwa razy w tygodniu powinno sprawić, że będą robić satysfakcjonujące postępy. Nie wiem, być może coś takiego można usłyszeć w charakterze promocji marketingowej w szkole językowej, ale ja zawsze moim prywatnym uczniom na pierwszym spotkaniu mówię: sama lekcja to za mało, poza tym musi być praca w domu, praca i jeszcze raz praca. Codziennie chociaż 30 minut z językiem, cokolwiek to będzie, słuchanie, czytanie, oglądanie, cokolwiek, co cię zainteresuje i zmotywuje.
Ludzie frustrują się również, bo chodzą na zajęcia, uczą się słówek, robią zadanie i jakoś ta płynność czy widoczny postęp nie przychodzi. Ale gdyby tak uczciwie pomyśleli, ile czasu dziennie spędzają z angielskim, odpowiedź nie byłaby imponująca.
W naukę języka trzeba włożyć bardzo wiele własnej pracy i inicjatywy. Inicjatywy, bo ja mogę polecić tą czy tamtą książkę, tutorial, stronę. Ale sami musicie znaleźć coś dla siebie. Dla każdego sprawdzać się będzie co innego. Każdego interesuje co innego, każdy lubi się uczyć inaczej. Dla każdego również ilość potrzebnego czasu będzie różna w zależności od naszych indywidualnych predyspozycji. Ale zawsze będzie to praca. Angielski nie przyjdzie wraz z wciąganym powietrzem, że tak powiem.
Jeśli brzmię jak staromodny belfer, posłuchajcie Vanessy. A potem Jamesa. Podoba mi się jego porównanie: You want to speak English today? Sorry, it's not going to happen. It's like: do you want a burger? So you need to catch a cow, kill a cow, bring it to a store, grind it up, then put it on the barbecue.
Jeśli brzmię jak staromodny belfer, posłuchajcie Vanessy. A potem Jamesa. Podoba mi się jego porównanie: You want to speak English today? Sorry, it's not going to happen. It's like: do you want a burger? So you need to catch a cow, kill a cow, bring it to a store, grind it up, then put it on the barbecue.
sobota, 4 sierpnia 2018
Po cudzemu - kanał Arleny Witt na Youtube
Chciałam wam dzisiaj przedstawić Arlenę Witt, youtuberkę, polską lektorkę, której Po cudzemu kanał cieszy się ogromną popularnością. Arleta mówi po polsku, ale to co mówi jest więcej niż przydatne, trafia zawsze w sedno sprawy. Arlena jest naprawdę świetnym lektorem, o dużym doświadczeniu, szerokich horyzontach, a co więcej, praktycznym, zdroworozsądkowym podejściu, które mnie osobiście bardzo odpowiada. Polecam ją szczególnie osobom na początkowym etapie nauki; jej lekcje pomogą uporządkować bałagan pojęciowy i skierują was na właściwe tory, ucząc, jak się uczyć.
Dzisiaj zamieszczam wideo:
Jak się nie bać mówić po angielsku?
w którym Arlena obala wiele mitów i przekonuje was, że to co wam siedzi w głowie i tworzy bariery uniemożliwiające wam mówienie w obcym języku to fałszywe przekonania, które dają się zracjonalizować i pokonać.
czwartek, 2 sierpnia 2018
Cudzoziemcy próbują polskie jedzenie
Coś więcej w temacie "culture shock": polskie jedzenie. Sądzicie, że musi każdemu smakować? No... niezupełnie:)
W pierwszym video "testerzy" próbują nasze smakołyki i... bywa, że się krztuszą.
Drugie video jest nieco bardziej dla nasz friendly, turyści próbują polskich przysmaków na miejscu, czyli Kraków Foodtour (są m. in zapiekanki na Kazimierzu).
sobota, 28 lipca 2018
Metoda Callana
Metoda Callana - na pewno słyszeliście o niej. Wiele osób rozczarowanych tradycyjnymi sposobami nauki myśli: a może to zadziała?
Na czym polega metoda Callana? Stworzona w 1960 przez Robina Callana oparta jest na technikach używanych w armii dla celów szkolenia żołnierzy. Żołnierze, jak wiadomo, proste chłopaki, więc stosowano metody, dzięki którym można było wbić trochę obcojęzycznych zwrotów do najbardziej opornej głowy.
I taki jest Callan. To trochę trening dla opornych. Opiera się głownie na tzw. drillach, czyli powtarzaniu w kółko określonych zdań i struktur. Czy to działa? Na pewno zapewnia "osłuchanie" i zmusza do aktywności, bo cały czas trzeba powtarzać, powtarzać i odpowiadać. Czy to prowadzi do naturalnego mówienia? No, nie wiem. Bo powtarza się mechanicznie wyuczone zdania. Na pewno można zapamiętać sporo. Głównym problemem Callana jednak jest to, co się powtarza. Dobrze, gdyby to były potoczne, przydatne zwroty i wyrażenia. Callan uczy mówić tak, jak się nie mówi w życiu. Powtarza się nienaturalnie brzmiące całe zdania:
Pytanie lektora: „Jeśli idziesz na spotkanie z kimś, to czy zawsze przychodzisz w umówione miejsce wcześniej?”
Odpowiedź naturalna: „Nie, czasem jestem wcześniej, a czasem się spóźniam.”
Odpowiedź wymagana na Callanie: „Nie, gdy idę na spotkanie z kimś to nie zawsze przychodzę w umówione miejsce wcześniej, czasem docieram wcześniej, a czasem się się spóźniam.”
Jeszcze gorzej, że materiały używane w szkołach Callana są równie sztampowe i oderwane od współczesności, bo opracowane zostały lata temu (oczywiście to zależy od szkoły, niektóre uaktualniły materiały). Callan nie używa podręczników, w których znajdują się tematy bieżące. Callan w ogóle nie używa książek; tam się nie czyta, nie pisze, nie słucha, nie uczy gramatyki. Tam się tylko powtarza.
Wierzę, że to może działać w przypadku wybitnie językowo opornych. Osobiście nie wierzę jednak, że to jest dobra metoda dla osób, które potrafią uczyć się czytać, słuchać i pisać w obcym języku, i które chcą rozumieć, czym mówią, czyli uznają potrzebę gramatyki. Nie wyobrażam sobie, jak Callan może przygotować do FCE (takie kursy są w ofercie). A jeżeli tak, to już nie jest czysty Callan, bo taki kurs musi zawierać jednak rozwiązywanie testów.
Nie jestem ekspertem do spraw Callana, przyznaję. Proszona o wyrażenie opinii, staram się to robić oględnie, bo wiem, że mój rozmówca pomyśli, że chcę pognębić konkurencję. Oferowano mi uczenie metodą Callana, ale nigdy w to nie weszłam, bo nie wierzę w tą metodę. Skądinąd znam ludzi, którzy sobie Callana chwalą.
Poniżej video prezentujące lekcje metodą Callana. Możecie wyrobić sobie własne zdanie.
niedziela, 22 lipca 2018
10 things that will shock you about travelling in Poland
Komunikacja w obcym języku to też wymiana kulturowa, może lepiej zdrzenie kultur. Zastanawialiście się czasami, jak nas postrzegają cudzoziemncy, zwłaszcza ci przyjeżdżający do Polski? Chyba mamy tendencję, żeby sądzić, że muszą być wszystkim zachwyceni, zwłaszcza jeśli oczekiwali białych niedźwiedzi na ulicach. Są więc pewnie zdumieni, że są w środku Europy i mają bankomaty, i MacDonaldy, i sieciówki, a do tego bigos, pierogi i oscypki. No i ta nasza gościnność, i słowiańska dusza. Ale czy rzeczywiście? Warto się czasami przejrzeć w cudzych oczach, nawet jeśli to trochę zmusi nas do wyjścia poza naszą strefę komfortu. Poniżej filmik "10 things that will shock about travelling in Poland". Warto obejrzeć bez uprzedzeń. Pan mówi strasznie szybko, dlatego polecam wersję z napisami
wtorek, 17 lipca 2018
Indian English
Wielu z was pracuje w korporacjach i na co dzień ma kontakt z użytkownikami angielskiego z Indii. Wiem, że tego rodzaju rozmowy, wideokonferencje i kontakty mogą być prawdziwym wyzwaniem. W konfrontacji z angielskim używanym w Indiach można zacząć kwestionować swoje własne umiejętności językowe i zacząć zastanawiać się, czy to aby na pewno ten sam język. Przypatrzmy się więc trochę indyjskiemu angielskiemu, a może da się go trochę oswoić:)
piątek, 13 lipca 2018
Jak wymawiać poprawienie nazwy marek
Czy wiecie, że Levi's to nie "levis" ale "livajz"? Nike to nie "najk" ale "najki", a Amazon to "amazon" a nie "emejzon". Apple to "apl" a nie "ejpl"? To ostatnie słyszę bardzo często. Zachęcam do obejrzenia wideo poniżej, a może dokonacie więcej ciekawych odkryć:)
niedziela, 8 lipca 2018
Gerund & infinitives
Verb pattern albo składnia czasowników. To temat, od którego nie ma ucieczki. Za każdym razem, kiedy budujecie zdanie z dwoma czasownikami, musicie dokonywać wyborów: I spend a lot of time to play/playing computer games. I don't mind to wait/waiting, I enjoy to walk/walking. Wybory te w przypadku popularnych czasowników są często intuicyjne, coś "brzmi" albo nie "brzmi". Sprawa komplikuje się jednak w trakcie nauki, kiedy słówek przybywa i trzeba wiedzieć, jaką składnię ma deny, refuse albo recommend.
Gorzej jeszcze, że czasami obie formy są poprawne, tyle że zmienia się znaczenie:
I stopped to smoke - zatrzymałem się, żeby zapalić.
I stopped smoking - rzuciłem palenie.
I regret saying that - żałuję, że to powiedziałem.
I regret to say - z przykrością muszę powiedzieć.
Typowe czasowniki z bezokolicznikiem:
want, would like, afford, agree, pretend, refuse, hope offer, try, decide, choose, learn, intend, continue, manage, refuse
Typowe czasowniki z gerundem:
enjoy, don't mind, admit, deny, fancy, practise, imagine, consider, involve, dislike, can't stand, avoid
Warto pamiętać, że po preposition (at, of, about, on, with...) zawsze mamy gerund. Dotyczy to w takim razie również wszystkich phrasal verbs.
Ale to wcale nie wyczerpuje sprawy. Bo dwie podstawowe grupy gerund/infinitive dzielą się na pod-grupy. Niektóre czasowniki wymagają dopełnienia, czyli mamy konstrukcję: verb + object + infinitive.
advise sb to do
persuade sb to do
remind sb to do
W przypadku gerundu z kolei niektóre czasowniki przyjmują preposition:
accuse sb of doing sth
blame sb for doing sth
No i oczywiście jest jeszcze bezokolicznik bez "to", ale na szczęście w nielicznych konstrukcjach:
let sb do
make sb do
would rather do
Poniżej przydatne materiały, szczególnie polecam lekcje video.
poniedziałek, 2 lipca 2018
You must love cats
Coś dla kociarzy. You must love cats - serial Animal Planet, w którym prezenter, kociarz z zamiłowania, zwiedza różne miejsca w Stanach zwariowane na punkcie kotów. Np, kurort, którego główną atrakcją są koty, kocie hotele, plantacje kocimiętki, no i zwariowani właściciele kotów. Seria z humorem, ciepła i zabawna, nie tylko dla kociarzy, ale i dla tych, co z kociej obsesji chcą się pośmiać. Tu tylko jeden odcinek, więcej można znaleźć na Youtube.
Poniżej coś innego, TED talk tym razem o dużych kotach. Para fotografików dzikiej przyrody opowiada o swoich doświadczeniach.
W obu filmach można ustawić napisy.
niedziela, 1 lipca 2018
TED - trochę o stresie
Dla wszystkich, który nie znają jeszcze TEDa. Jeśli chcecie czegoś posłuchać po angielsku, TED to platforma dla was. To nie jest strona dla uczących się języka. To strona dla wszystkich spragnionych wiedzy. Znajdziecie tam nieprzebraną ilość interesujących prezentacji na najrozmaitsze tematy: psychologia, technologia, medycyna, ekonomia, biznes, a także coś można by określić jako life coaching. Prezentacje te dawane są przez ludzi, którzy są świetnymi mówcami, nauczycielami czy specjalistami w swojej dziedzinie, robili to dziesiątki razy, tak więc wiedzą, jak prezentować i trafić do odbiorcy. Ale oczywiście czasami trzeba poszukać, mówcy prezentują najrozmaitsze odmiany języka angielskiego, mają różne akcenty, niektórzy mówią bardzo szybko, inni wolno i wyraźnie.
Wybrałam dzisiaj dla was dwie prezentacje związane z tematem "stress". Dożo go było w moim życiu ostatnio, i nawet teraz biały stres w czarne łaty leży w mojej szafce nocnej i dochodzi do siebie po kolejnej operacji. Ja, przyznaję szczerze, ze stresem sobie nie radzę, stres mnie wykańcza, no, ale ponoć wszystko zależy od naszego podejścia i przeświadczeń. W prezentacji poniżej zainteresował mnie szczególnie społeczny aspekt stresu: stres wzmacnia nasze więzi z otoczeniem, ponieważ w sytuacji stresu poszukujemy wsparcia. Ja mogę powiedzieć jedno: mnie przy życiu w tych wszystkich trudnych momentach ostatnio trzymały lekcje i kontakt z ludźmi. Najbardziej "freakuję" w weekendy i w samotności. Interakcja, rozmowa, a przede wszystkim zajęcie się czymś innym niż własne lęki - to bardzo pomaga. A może po prostu praca i społeczny kontekst, to zakorzenia w rzeczywistości. W każdym razie dla mnie praca i kontakt z ludźmi są zbawienne.
niedziela, 17 czerwca 2018
Czy w angielskim istnieje podwójne przeczenie?
Znacie to?
I can't get no satisfaction
We don't need no education
Ain't no sunshine when she's gone
Ain't no mountain high enough
I can't get no satisfaction
We don't need no education
Ain't no sunshine when she's gone
Ain't no mountain high enough
No, to czy podwójne przeczenie istnieje, czy nie istnieje w angielskim? NIE ISTNIEJE. Przynajmniej w porządnym angielskim, angielskim, jakim chcecie mówić, żeby dostać pracę albo przygotować prezentację. Tak, owszem, w pubie, na imprezie tak się mówi w UK i US. Nawet więcej, jest moda na formy niepoprawne, slang, subkulturę i tak dalej. Ale to tak, jak świadomie w języku polskim decydujecie się mówić "daj se siana".
Piosenki, filmy, książki - tam się dzieją rzeczy różne, czasami językowo bardzo ciekawe. To się nazywa licentia poetica. Swoboda twórcza. Mickiewicz mógł pisać "Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy". Na maturze to byłby błąd gramatyczny, bo ma być nie "co" tylko "która". Twórcom wolno. Żeby się rymowało albo żeby oddać koloryt lokalny, scharakteryzować środowisko. Gangsterzy w polskich filmach mówią "kurwa", "gnat" i "glina" i "weszłem" i "odwal się". Czy to jest poprawny polski? Nie jest.
Więc tak samo jest z We don't need no education. Jest to antysystemowy protest song. Skoro odrzucamy edukację, odrzucamy także pojęcie poprawności.
Poniżej jak zwykle tutoriale z Youtube:
środa, 13 czerwca 2018
Jak ogarnąć przedimki
Główny problem z przedimkami polega na tym, że w języku polskim ich w ogóle nie ma, nie rozumiemy zatem w ogóle potrzeby ich istnienia. Wydaje nam się, że zdanie bez przedimków brzmi równie dobrze, jak z nimi, a jeżeli tak, to te małe słówka a, an, the służą do dekoracji, albo utrudniania nam życia, innymi słowy w ogóle nie służą do niczego i nie ma co sobie nimi za bardzo zawracać głowy.
Błąd. Przedimki różnicują znaczenie. Ich niewłaściwe użycie prowadzi do nieporozumień. Give me a book to nie to samo co give me the book. Bo nie proszę o wszystko jedno jaką książkę, ale o jedną konkretną. W języku polskim załatwiamy tę samą sprawę bardzo często określeniami "jakiś", "pewien" i "ten".
Spotkałam jakiegoś faceta, który o ciebie pytał = nic o nim nie wiem
I met a guy who asked about you.
I met a guy who asked about you.
Spotkałam tego faceta, który o ciebie pytał = mam na myśli konkretną osobę.
I met the guy who asked about you.
I met the guy who asked about you.
Przedimki w języku angielskim są bardzo proste na poziomie wstępnym. Potem to faktycznie robią się schody. Ale na A1-B1 wystarczy zapamiętać proste zasady. Na przykład:
rzeczownik policzalny w liczbie pojedynczej nie może stać sam
Nie ma takiej opcji jak: I bought computer. Albo: He sent me email. She saw film.
Tymczasem Polacy mówią tak nagminnie; mogę zrozumieć, że tak się przydarza w mowie, kiedy się nie analizuje i nie myśli, ale w piśmie już zupełnie nie musi. Bo taka oczywista zasada: pojedynczy rzeczownik policzalny musi mieć zawsze przedimek. Czy to będzie a (jakiś) czy the (ten) to już zależy od kontekstu. Ale tam MUSI COŚ STAĆ.
Brak przedimka możliwy jest przed liczbą mnogą albo rzeczownikami niepoliczalnymi. Z tym że, uwaga, to nie jest taki sobie brak. To jest tak zwany przedimek zerowy, który oznacza to samo co przedimek nieokreślony.
Czyli: a book - jakaś książka
books - jakieś książki
money - pieniądze w ogóle
the money he gave me - te pieniądze które mi dał.
W języku angielskim mamy więc przedimek nieokreślony w postaci a/an oraz w postaci zerowej.
a/an przed rzeczownikiem policzalnym w liczbie pojedycznej
a table, a day, a phone, an email, an apple
zero przed rzeczownikiem w liczbie mnogiej albo niepoliczalnym
tables, days, phones, emails
love, money, information, air, water
Przedimek określony the z kolei występuje przed wszystkim kategoriami: policzalne, niepoliczalne, liczba pojedyncza, mnoga:
the table, days, the emails, the information, the water
the używamy również przed liczebnikami the first, second, third itd oraz przed stopniem najwyższym przymiotników: the best itd.
Z the jest jeszcze jedna dość łatwa zasada: jeśli mamy frazę z of, czyli the history of England, the knowledge of computes, the windows of the house, fraza z of definiuje pierwszy rzeczownik (to nie jest historia w ogóle, ale Anglii) i wtedy zawsze pierwszy rzeczownik jest poprzedzony the.
Oczywiście z przedimkami jest tak, że mamy mnóstwo utartych zwrotów i wyrażeń, w których użycie przedimków wymyka się jakiejkolwiek logice:
go to bed, at school, at home, at the cinema, for the time being itd.
poniedziałek, 4 czerwca 2018
Jak ogarnąć czasowniki nieregularne
Czasowniki nieregularne.... co z nimi zrobić? No wiadomo, nauczyć się na pamięć. Ale jak? Na przykład można je poustawiać w grupy.
Dwie formy takie same "d" wymienia się na "t".
Trzy inne formy ze schematem "a" - "u":
Zacznijmy od najprostszej, trzy formy takie same:
cut - cut - cut
let - let - let
fit - fit - fit
hit- hit - hit
set- set - set
put - put - put
Teraz dwie takie same formy:
get - got - got
met - met - met
win - won - won
stand - stood - stood
Dwie formy takie same z "t" na końcu:
leave - left - left
feel - felt - felt
sleep - slept - slept
keep - kept - kept
Dwie formy takie same "d" wymienia się na "t".
send - sent - sent
spend - spent - spent
lend - lent - lent
build - built - built
Dwie formy takie same, gdzie dużo liter sprowadza się do długiego "o" i "t":
buy - bought - bought
bring - brought - brought
think - thougt - thought
catch - caught - caught
teach - taught - taught
Trzy inne formy ze schematem "a" - "u":
sing - sang - sung
swim - swam - swum
Trzy formy ze schematem "ew" - "own":
Trzy formy ze schematem "ew" - "own":
know - knew - known
fly - flew - flown
blow - blew - blown
throw - threw - thrown
Trzy formy ze schematem"o" - "en":
Trzy formy ze schematem"o" - "en":
drive - drove - driven
ride - rode - riden
rise - rose - risen
speak - spoke - spoken
steal - stole - stolen
break - broke - broken
Ucząc się czasowników, nie możecie zapominać o ich wymowie. W szkole uczyliście się na kartkówkę. W życiu tymi czasownikami będzie mówić, i jeśli przekręcicie jedną głoskę, wyjdzie z tego inne słowo. Zaniedbywanie wymowy to powszechny problem czasowników nieregularnych, dlatego należy uczyć się ich razem z możliwości ich odsłuchania.
Poniżej znaleziska na Youtube, lekcja Emmy historyjka i piosenki.
piątek, 1 czerwca 2018
Jak ogarnąć Present Perfect
Present Perfect to chyba najbardziej problemowy, dla nas, Polaków, czas angielski. Dlaczego? Bo wymaga innego myślenia o czasie niż nasz, oparty o trzy, rozdzielone od siebie płaszczyzny: przyszłość, teraźniejszość i przeszłość. Tymczasem Present Perfect to taka hybryda przeszłości i teraźniejszości. To przeszłość, ale nie zupełnie, bo musi mieć odniesienie do teraźniejszości. Albo w ogóle nie przeszłość, tylko teraźniejszość, tylko taka, która zaczęła się wcześniej (I have always lived in Kraków).
Ale tak naprawdę, żeby ogarnąć Present Perfect, wystarczy zapamiętać typowe sytuacje, w których należy go używać. Zwłaszcza w ćwiczeniach określenia czasu są zawsze podpowiedzią.
2. lately, recently (ostatnio), until now
3.today, this week/month/year
4. still, yet, just, already
5. ever, never
5. several times (kilka razy)
Poniżej dwa proste schematy rozpisujące sytuacje stosowania Present Perfect.
I podpowiem wam coś jeszcze: trzymać się z daleka od polskich wydawnictw tłumaczących gramatykę. Tak samo polskich stron. Ile razy trafiam na nie, nie mogę się nadziwić, jak można skomplikować coś, co można wyjaśnić pięciolatkowi. Polskie gramatyki są zawsze przegadane i przemądrzałe. Podczas gdy Anglosasi potrafią to samo podać w pigułce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


